czwartek, 11 grudnia 2014

Moim zdaniem #2: ŚWIĘTY WALENTY I INNE GŁUPOTY

Czyli o tym, co warto robić, a co warto tylko pokazać raz w roku w "związku", zapraszam!

Happy Valentines Day! I just call to say "I love you"!  Druga cholerna Gwiazdka w lutym. Wejdziemy do przykładowego Tesco, Biedronki czy czegokolwiek innego, od razu widzimy stanowisko tematyczne, a w nim (oczywiście to tylko między innymi):
  • pluszowe misie, które trzymają serca z napisem "i love you", bo już nie stać kupującego na wypowiedzenie tych słów normalnie, po polsku, romantyczniej; trzeba kupić misia!
  • książki z cytatami Paula Coelho na każdy dzień roku, a gdy nadejdą kolejne Walentynki można kupić następną (edycja limitowana, ale w każde inne święto też wystawiają te BESTSELLERY!)
  • słodycze! Bo przecież nie ma nic piękniejszego niż okazanie miłości przez 500 kalorii w jednym deserze. Żyć nie umierać!
Jakby nie patrzeć, święto to obchodzone jest hucznie. Chyba każdy dobrze wie, kim jest święty Walenty. Jest to patron chorych na epilepsję (tzw. padaczkę) i psychicznie chorych. Pamiętam, że 3 lata temu, gdy jeszcze w mojej parafii dobrze się wiodło, a wikary umiał rozmawiać z młodzieżą, na Walentynki zaczął opowiadać, jak to on nienawidzi tego święta. W tym właśnie roku uczestniczyłam w szkolnej akcji "poczta walentynkowa", gdzie każdy uczeń za opłatą mógł wysłać anonimową kartkę drugiej osobie. No cóż, idea dosyć fajna, ładna. Tylko czy naprawdę warto pielęgnować takie uczucia raz do roku i rzucać słowa "kocham Cię" tak jakby na wiatr?
Jakub zakochany w Ani może się zreflektować i powiedzieć jej, że ją kocha, bo wszyscy to mówią, może później powiedzieć, że to tylko Walentynki, przecież każdy tak robi. Może jednak zostać odrzucony, iść do Asi i to właśnie jej powiedzieć, że ją kocha, bo nie chce być sam. Koło się zamyka, gdy Asia i Ania zaczną o tym rozmawiać, a Jakub zostanie na lodzie. Zresztą, tak może być nie tylko 14 lutego.
Ale ogólnie bawi mnie jakoś takie wielkie obchodzenie tego wszystkiego. Wiecie, rozumiem, raz w roku, jest święto życzliwości, święto bez papierosa, święto bez telefonu, to dlaczego nie może być święta miłości? Ano właśnie dlatego, że jakoś chyba zapominamy, że powinno się kochać codziennie.
14 lutego o godzinie 18:30 sprawdzę zakładkę "eksploruj" na Instagramie. Wiem, co zobaczę, nie muszę być jakimś jasnowidzem. #lovehim #loveher #loveforever #cute #couple #oneandonly.
21 lutego o godzinie 18:30 zobaczę już same selfie.
Czy to jest normalne?
Po drugie, komercja. Przeraża mnie wizja tego, że ktoś mógłby się wzbogacać takim dniem, jeśli idea jest taka, że ma się po prostu kochać. Zapominamy, że bez pieniędzy żyłoby się nam najpiękniej, jeśli wokół nas byłaby tylko miłość.
Jezu, widzicie, udziela mi się ta cała kiczowata rodem z 14 lutego! Ratunku!
Gdy byłam młodsza, ale jednak na tyle "duża", by interesować się "miłością", w każde Walentynki po cichu liczyłam na to, że jakiś mój rówieśnik okaże się być we mnie zakochany. Jednak, jak się domyślacie, przeliczyłam się. Przecież czego można wymagać od chłopców mentalnie równym dziewczynkom z 6 klasy...
Pewnie pomyślicie sobie, że zrzędzę, bo każda okazja jest dobra do zrobienia sobie święta. Bo to i w szkole trochę luzu, i w mediach jakoś tak "milej", i można się polansować, jeśli się ma chłopaka/dziewczynę. No cóż, ja zwolennikiem "chwalenia się" nie jestem, bo wiem, jak to jest być samej, a komu żal dupę ściska, ten - jak wiadomo - hejtuje. Oto opis mnie, o matko.
Jasne, że jest ktoś, kogo darzę uczuciem tak wielkim, że nie potrafię tego opisać. Wszyscy Wy, którzy to czytacie, pewnie też wyobrażacie sobie chociaż jak to jest być zakochanym. Nie będę się jednak nad tym wywodzić - diss na miłość zostawię na 14 lutego.

Może nauczmy się kochać prawdziwie, a potem się tym afiszujmy. Dopóki nie zrozumiemy, na czym polega uczucie do drugiej osoby - a polega mniej więcej na stuprocentowej akceptacji, nie pokochaniu jedynie zalet, ale głównie tych wad, które nie stanowią zbytniej różnicy; nie tylko na chęci przebywania przy tej osobie, ale także braku możliwości życia bez niej, może nie róbmy sobie Walentynek, okej? Sami kupmy sobie czekoladę i ją zjedzmy.
Jeśli masz już chłopaka/dziewczynę, zrób mu/jej prawdziwą przyjemność. Spotkajcie się, napijcie się herbaty, obejrzyjcie film, poprzytulajcie się. Doceńcie to, że macie siebie blisko! Dużo par nawet nie zdaje sobie sprawy, co byłoby gdyby musieli się rozstać na przykładowy rok (zakładam i tak, że wszystko poszłoby po co najwyżej pół roku w zapomnienie - cały ten "związek"). Niektórzy żyją tak na co dzień - ze sobą bez siebie. Ile razy dziennie mówisz lub pokazujesz jej/mu, że ją/jego kochasz? Ile razy starasz się, by się uśmiechnęła/uśmiechnął? Ile razy przemyślisz swoje słowa nim ją/go zranisz?

Walentynki nazwijmy Dniem Dobroci Dla Ludzi. Dłuższa nazwa - jaśniejszy przekaz.

Dobrym pomysłem w takim układzie jest moje pudełko z łakociami, które założyłam niedawno, gorąco polecam, na czarne godziny, smutki i rozpacze nadaje się idealnie. Wystarczy tylko odrobina zmysłu estetycznego, żeby nie zjeść wszystkiego na raz. Nawet nie wiecie jak ładnie wyglądają razem 3 czekolady, batoniki, pierniczki i żelki. Przecież szkoda to zjeść naraz.
Po przeczytaniu tej notki nie wniesiecie nic do swojego rozumowania, bo nie jestem nauczycielem. Jestem tylko istotą, która we wszystkim widzi negatywy. Cóż, taka moja rola.

Tydzień na szczęście dobiega końca. "Na szczęście", bo mogę stwierdzić, że był on jednym z gorszych tygodni w tym miesiącu. Jestem wyczerpana, bolą mnie plecy, chce mi się wymiotować na ludzi wokół. Grypa, ewidentnie grypa!

Także, tak jak ostatnio, zalecam porządne ubieranie się, nawet w najbrzydsze kurtki puchowe, jeśli mają dać Wam ciepło (#potwierdzoneinfo, sama muszę się ubierać w taką, ale chociaż nie marznę). Pijcie dużo herbaty i wypoczywajcie, o ile to możliwe. Jeszcze tylko jutro i upragniony weekend, trzeci tydzień adwentu nadchodzi, a wraz z nim notka świąteczna, bo jak na blogu takim jak mój mogę ominąć temat świąt?

Hejt powinien mi ociekać z koniuszków palców, a ja taka delikatna jestem. Coś się dzieje.


źródło: http://wschodnigosciniec.wordpress.com

Miłego wieczoru życzę. 

wtorek, 9 grudnia 2014

Moim zdaniem #1: CO DENERWOWAŁO MNIE W 2014?

Na wstępie pragnę podkreślić, iż zawartość tego, jak i innych postów będzie składała się wyłącznie z OPINII, nie namawiam nikogo do podzielania mojego światopoglądu. 

2014 obfitował w kicz. Rozpoczynając na muzyce, na charakterach kończąc. 

1. Kicz-listę zaczniemy od lutego 2014, gdzie to "zespół", czy jak to nazwać The Chainsmokers udostępnił na jutubie klip pt. "SELFIE".
Skąd to się wzięło? No niekoniecznie znikąd, bo już od wcześniejszych lat na portalu Instagram zaczęła się moda na robienie dzióbków na zdjęciach. Sama jakość "piosenki" zaskakuje swoją płytkością. Nie przypatrywałam się tak dokładnie, czy jest w teledysku uwidoczniona jakaś Polka/Polak, ale jeśli tak, to serdecznie gratuluję, bo pewnie się ucieszył/a. No tak, nie pomyślał/a o tym, że znajdzie się ktoś taki jak ja.
Nikt nie pomyślał!
Przyjrzyjmy się bliżej analizie utworu, na pewno kryje w sobie głębię! Oczywiście dwie kobiety, mające na sobie więcej makijażu niż dzieciaki chodzące na Halloween obgadują wszystko, co popadnie. Nie wiem, czy dziewczyny się zaczęły na nich wzorować, ale proszę Was, przestańcie, jeśli chociaż nie umiecie zmienić charakteru, to nie róbcie tego w taki sposób jak one na tym teledysku.
OTO TEN CUDOWNY, JAKŻE BŁYSKOTLIWY TEKST PIOSENKI "SELFIE"
Kiedy Jason był przy stoleWciąż przyłapywałam go na spoglądaniu na mnie, kiedy był z tą inną dziewczyną.Czy myślisz, że robi to, żebym była zazdrosna?Bo pisał do mnie smsy całą poprzednią noci nie wiem czy to był booty call*, czy raczej nie.Wiec... Jak sądzisz?Myślisz że ta dziewczyna jest ładna?Jak ona się w ogóle tu dostała?Widziałaś ją?Jest taka niska a tamta sukienka jest taka tandetnaKto nosi panterki?Nie ma nawet lata, czemu DJ ciągle puszcza"Summertime Sadness"Kiedy wejdziemy do łazienki, pójdziemy na papierosa?Naprawdę go potrzebuję.Ale najpierw, daj mi zrobić selfie!Pozwól mi zrobić sobie selfie**Możecie, chłopcy, pomóc mi wybrać filtr?Nie wiem czy wybrać XX Pro czy Valencia***Chcę wyglądać na opalonąJaki powinnam dać opis?Chcę, żeby był mądryCo sądzicie o: "Życie z moimi sukami, #LIV"Dostałam tylko 10 lajków w 5 minutMoże powinnam to usunąć?Pozwól mi zrobić kolejną samojebkęselfie,selfiepozwól mi zrobić sobie selfieCzekaj, stop, Jason właśnie lajknął moją samojebkę.Ale oblech.Czy ten facet tam śpi?Taa, ten koło laski bez butówTo takie żenujące...Ta laska to taka fałszywa modelkaNa pewno kupiła wszystkich swoich obserwatorów na InstagramieKto wychodzi w poniedziałki?Ok, chodźmy trochę wypićO nie, zaraz zwymiotuję...Oh, czekajcie, nieważne, w porządkuChodźmy zatańczyćNie ma wódki na tym stoleZnasz tutaj jeszcze kogoś?O Boże, Jason właśnie do mnie napisałPowinnam wrócić z nim do domu?Myślę że zrobiłam dobrą selfiePozwól mi zrobić selfie
 *Booty call - w języku potocznym spotkanie w celu uprawiania seksu** chodzi tu o tzw. "sweet focie z rąsi"***Rodzaje filtrów na Instagramie
Tak, tak, wiem, powiecie teraz "O BOŻE, JAKA ONA GŁUPIA, PRZECIEŻ OD RAZU WIDAĆ, ŻE TEKST WYŚMIEWA SAMOJEBKI!!!!!!ONEONEONEPLUSSHIFT!!!". Tak, mówcie tak. Ja wciąż jednak widzę w tym taki komizm, że brzuch mi zaraz pęknie ze śmiechu. Popatrzcie na nie. Just look.
Hm, no tak. Jasne, wyśmiewają. Ale chciałabym zobaczyć ich instagramy. Po drugie, nawet nie chodzi o przekaz jaki CHCIAŁY uzyskać, tylko o to, co uzyskały.
Zamiast pozbycia się selfie, jeszcze bardziej ją zareklamowały. A nuż trafi się okazja, żeby znowu wystąpić w teledysku, jeśli zrobię sobie dobre zdjęcie z dziobem? Ogłupiająca muzyka, do której gibią się wszyscy, wódka, zdjęcia w towarzystwie pisuaru męskiego z hasztagami: #bożejakajestemszalona #w_męskim #haha #noniemoge. Oto, co reklamuje sobą ten utwór. Mówcie co chcecie, ale nie patrzę na przyczyny powstania tej piosenki, patrzę na jej skutki. Teraz selfie stało się modne, wszechobecne. Wszędzie, w każdym polskim show robi się selfie. Każda gwiazda ma selfie. Dawid Woliński i jego selfie w windzie! Szalone 12 latki i ich zdjęcia #selfiezmoimiduperami. Zespołowi The Chainsmokers już podziękuję.

2. Drugie miejsce na pewno należy się Martinowi Garrixowi. Dziękuję bardzo za zepsucie moich uszu x12345654321. Zauważmy, że w roku 2013 rozprzestrzenił się Bieber, One Direction etc. W tym roku zaś modne stało się słuchanie muzyki... takiej. Do potrząsania głową i gibania się. Skakania.
Ja osobiście między tym: 
,
a tym:

nie widziałam różnicy przez baaaaaaardzo długi czas. Po prostu słuchałam tego mega rzadko (dzięki Ci Boże, że zawsze miałam słuchawki przy sobie), że i jedno i drugie wydawało się w ogóle nie mieć sensu istnienia. Takie ogłupiające rytmy. W SELFIE chociaż te "laski" coś mówiły, można było się pośmiać z wyrazu ich twarzy. A tutaj? TSUNAMI TYTYRUTYTYTUTYRUTYTYRUTYTYRUTYRUTYTURYTU (idealna linia melodyczna, widzicie, jakie to proste? Każdy może być jakimś BORGEOUS już dziś, za kurs tworzenia linii melodycznej nie musicie płacić, mam dobry dzień.)
Bardziej jednak przeraża mnie w tym wszystkim fakt, że ludzie mogą to słuchać w słuchawkach. Iść i po prostu słuchać tego wiercenia w brzuchu. Rozumiem - dyskoteka, dzikie pląsy. Ale żeby w dzień powszedni? Skandal! 
Wydawało mi się kiedyś, że Skrillex tworzy coś okropnego. Teraz doceniam jego "twórczość", choć i tak jest to -272 na mojej skali. -273 zajmuje TSUNAMI i Animals.


3. IPhony. Nie tyle, co samo ich istnienie mnie denerwuje, bo na to już niestety nic nie poradzę, zresztą telefon jak każdy inny. Denerwują mnie ich właściciele.
Tu się łączy z numerem 1 odrobinę, bo żeby mieć #swag i żeby być #yolo trzeba mieć zdjęcie w lustrze zrobione AjFonem. Ostatnio szczególnie mam problem ze znalezieniem case'a na mojego smartfona. Nie oszukujmy się - nie stać mnie na jakieś wielkie burżuazje, więc moja Xperia mi w zupełności wystarczy. Ale gdy tylko zobaczę jakieś w miarę ładne, nieśredniowieczne case'y, to od razu widzę "kompatybilny z iPhone'm 4/4s/5/5s/10000000000". Oh come on. 
Ale dalej! 
Na pewno, jeśli jesteście dumnymi posiadaczami konta na Instagramie, zauważyliście konto z designem. Zdjęcia w lustrze, gdzie zakrywa się ręką twarz, byleby jasne, oświetlone białym światłem, zdjęcia w przebieralni w h&m, opisy w stylu "pasuje? :(" ale zamiast ":(" wstawia się odpowiednią emotikonę z Emoji Keyboard - bez tego nie istniejesz na tym portalu. Giniesz pośród pięknych kotków, serduszek, słów "perf ig" "s4s?" "l4l?" "wpadnij do mnie!!!!!".
Perfekcyjne Instagramy to takie, gdzie wszystkie zdjęcia do siebie pasują, są tematyczne, znajduje się na nich choć jedna kawa ze Starbucks'a, jedno zdjęcie z rzeczonym wcześniej iPhone'm, jedno zdjęcie rośliny z podpisem "plants are friends!" i za wszelką cenę nie pokazywać twarzy z uśmiechem. Jeżeli już pokazujesz uśmiech, to musisz leżeć na białej pościeli, zakryć sobie twarz otwartą dłonią (ale wewnętrzną częścią) i podpisać "ugh im so ugly, sorry".
Osobiście wiem, co mówię. Uwierzcie mi, do dziś żałuję, że kliknęłam follow dla niektórych kont, a wiem, że blokują za unfollow. Niech się cieszą, mają o 1 istnienie więcej na liczniku, o 100 punktów do bycia fajnym więcej.


4. "Gwiazd naszych wina" jako książka roku 2014.
Mimo że ukazała się stosunkowo niedawno, bo o ile się nie mylę było to gdzieś w okresie wakacyjnym, to książka zrobiła niespodziewaną furrorę. Zadawałam sobie już wiele razy to pytanie, więc zadam je sobie i dziś - DLACZEGO?
Jest mnóstwo książek. Całe setki, tysiące, miliony pieprzonych książek na całym świecie, a nastolatki wybrały Johna Greena jako wyznacznika i mentora drogi życiowej. 
Nie zdążyłaś przeczytać? Idź do koleżanki, albo do jej psa, o ile jest suczką. Ona też na pewno będzie miała schowany gdzieś w spaniu egzemplarz TFiOS. 
SPOILER ALERT: AUGUSTUS WATERS UMIERA.
Nie doczytałam książki do końca, przyznaję się bez bicia. Ale to wcale nie dlatego, że była za długa. Po prostu nie była dla mnie na tyle ciekawa, bym chciała do niej wrócić. Do jest książka na raz, a nie mam nigdy wolnych 3 godzin na tyle, by móc tylko siedzieć i czytać. Więc gdy już odłożyłam ją na półkę w momencie, gdy byli w Amsterdamie czy cholera wie gdzie, po prostu ją odłożyłam na półkę. Miliony nastolatek zakochały się w Gus'ie. Para roku! Lepsi niż Kate i William! Lepsi niż Romeo i Julia! The Fault in Our Stars! Po prostu musisz zobaczyć!
Co tam, że wydaję 14 złotych na paczkę papierosów, żeby tylko ją ozdobić, bo nie będę palić, to ma być metafora. Ważne, że robię tak jak Augustus Waters, mój idol!

5.My Anaconda don't!
Miley Cyrus zaczęła transformację rok temu na gali MTV EMA. Był to dość duży szok, gdy Gwiazdeczka Disney'a zaczęła się zachowywać jak po prochach, a na dodatek zapoczątkowała twerk w Ameryce, tym samym uaktywniając kult dla kobiecych pośladków. 
Myślę, że na tym wzorować się mogła nasza Nicki Minaj i inne wcześniejsze panie, które w klipach do swoich piosenek zbyt mocno eksponowały swoje "atuty". Choć Nicki dużo wcześniej słynęła ze swoich jakże uwydatnionych kształtów, to myślę, że tym razem przeszła samą siebie. Jakkolwiek spodziewałam się po niej dziwnych kreacji itd, to nie spodziewałam się czegoś aż tak do dupy. Dosłownie rzecz ujmując.
Sami oceńcie, jeśli jeszcze tego nie widzieliście. 

Oh my gosh
look at
her
butt.





6. wiątecznych zakupów nie robię w Empiku".
-Co wy chcecie od Empiku? Czemu wam tak zależy na niszczeniu polskiej marki? - Pisze jeden z internautów na stronie na facebook'u.
 -Naszą misją jest zwalczanie aborcji i satanizmu. - Odpowiadają administratorzy.
Dla mnie to jest jedna wielka P O M Y Ł K A. O co poszło?

 
O to. Najzwyczajniej w świecie o to. Czy to jest do cholery średniowiecze, żeby były konflikty religijne w Polsce? No błagam, mamy podobno wolność wyznania. Poza tym, to, kim jest Nergal, jest jego sprawą prywatną, jak sądzę reklama empiku nie miała w ogóle nacechowania takiego, żeby głosił swoje poglądy na temat religii. Ludzie szybko łączą fakty, a wokół jego osoby szum jest już któryś raz z kolei. Przypomina mi się akcja, gdy w bodajże 2011 roku był on jurorem któregoś z show TVP. Wtedy też było wielkie protestowanie, płacz, zgrzytanie zębów. Jasne, sama jestem katoliczką. Ale nie rozumiem oburzenia moich współwyznawców, wręcz fanatyków. To zakrawa o taki trochę rasizm religijny, dużą nietolerancję.
Co więcej! Stronę główną protestu z facebook'a Empik usunął, co wywołało oczywiście jeszcze większy ból. Zamiast jednej stronki mamy teraz 2. Genialnie.
Sataniści w Polsce mają chyba najgorzej, tak myślę, bo nawet koncerty metalowe są bojkotowane przez chrześcijański ruch fanatyków. Biletowane koncerty muszą być usuwane, gdyż przeszkadza to mieszkańcom, którzy i tak biletu nie kupili, nie będą w ogóle uczestniczyć w wydarzeniu itd, ale im przeszkadza sam fakt, że to jest. Pewnie nie mogliby zasnąć z myślą, że gdzieś tam na scenie wymalowany Nergal z wywieszonym językiem pocina na gitarze. No cóż, w pełni ich oczywiście rozumiem i uśmiecham się serdecznie. :)
Pomyśleć tylko co by było gdyby sataniści jednak się odwdzięczyli i tak jak niegdyś Varg Vickernes podpalili kościół. No cóż, trochę przejaskrawiony przykład, ale jednak do myślenia daje.
I taki i taki czyn powinien nie być tolerowany.

Chyba tylko tyle przychodzi mi do głowy. W najbliższym czasie postaram się także dodać notkę. Dzięki za wejścia, jesteście super (mam nad wyraz dobry dzień). Trzymajcie się tam ciepło, w sensie ubierajcie się jakoś przyzwoicie, bo będziecie chorować jak ja.