Kolejny post z serii "MOIM ZDANIEM" mam zamiar poświęcić na nieco mniej hejtu niż zwykle. *okrzyk zdziwienia* Oczywiście to żart, bo będę ociekać krytyką jak zwykle. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że moi czytelnicy MYŚLĄ! Ostatnio na asku (mój ask) pojawiło się kilka pytań odnośnie notki "MOIM ZDANIEM #3". Oznacza to, że pozostają refleksje po tym, co piszę. A to najważniejsze. I błagam, nie piszcie w komentarzach, że "łatwo, miło się czyta". Tego nie ma się czytać miło. To ma uświadamiać.
1. Typ ludzi "nie potrafiących, nie dających rady".
Znaaaacie to. Ja wiem. Każdy ma chyba takiego znajomego, który chociaż raz w życiu powiedział "nie dam rady". Sami często to na pewno powtarzacie. Dlaczego poruszam ten temat akurat dzisiejszego dnia?Przyszło mi bowiem dziś rozmawiać o swojej przyszłości.
Rozmowa naprawdę podstawowa. Przedstawiłam swoje plany na najbliższe lata, chęć wyruszenia na studia do jednej z lepszych uczelni w kraju, chęć zostania dziennikarzem radiowym bądź prasowym.
Można się łatwo domyślić, co było dalej. Śmiech.
No, oby Ci się udało! Ale co, jeśli Ci się nie uda? Co wtedy?Najważniejsze to nie wymyślać planu B. Albo jeśli już musisz - trzymaj go gdzieś daleko od siebie, daleko od swoich myśli. Najlepiej, to o nim zupełnie zapomnij. Potrzebujesz mocnego kopa w dupę, jeśli w ogóle stworzyłeś/aś taki plan, więc bój się Boga, nie bierz tego planu nawet pod uwagę. PO CO? PRZECIEŻ MA CI SIĘ UDAĆ, NIE MA OPCJI, ŻE BĘDZIE INACZEJ!
Nonsens. Istny nonsens. - To już chyba powinno być stałym punktem moich notek, prawda?
Jak się zaweźmiesz, to to zrobisz. Zamiast milion razy powtarzać, jak jest Ci źle z faktem, że musisz coś zrobić, po prostu zepnij szanowną i zrób to! Nikt ci nie pomoże, jeśli będziesz się użalać nad sobą. Paradoksalnie, nikogo nie obchodzą Twoje jęki, bo to ludzie czekają na motywację. Bądź ich motywacją, a oni będą Twoją.
2. Wiosna na Facebook'u.
Ale o co chodzi?Otóż, co roku obserwuję ciekawe zjawisko na portalu społecznościowym, jakim jest "fejsbuk". Każdej wiosny dziewczyny wychodzą na sesję.
Kwiaty, dużo kwiatów. Sesja w zbożu? Must have!
Nie wiem, czy macie takich cudownych znajomych na fejsie, jakich mam ja, ale polecam naprawdę oglądać takie sesje w gorsze dni, można się nieźle dowartościować i jednocześnie skorzystać z bezpłatnej rozrywki.
Odchylona ręka ugięta w łokciu, ach, no i jeszcze to spojrzenie! Musi być oczywiście filtr, który doda dramaturgii. Muszą być wysokie obcasy i sukienka, bo pośród kłosów pszenicy czy innego żyta to takie funkcjonalne!
Opis zdjęcia?
A tu już się robi bardziej skomplikowane, bo dzielimy to na kilka typów:
- blogerki,
- raperki,
- otaku,
- poetki,
- podstawówka.
Otaku dadzą chińskie znaczki, żeby inni otaku dawali like. Głównie będą używać w komentarzach słów z języka koreańskiego, japońskiego czy innego skośnoocznego. Uchodzą za słodkie i grzeczne, ciągle wystawiają dwa palce w geście pokoju, robią niekiedy cosplaye, czyli przebierają się za postaci z anime lub mangi oraz używają emotikon charakterystycznych jedynie dla nich: "^u^, ^=^, ^w^, o3o" itp.
Poetki to często niezrozumiana grupa gimnazjalistek (bo takie najczęściej mają czas i chęci na dodawanie gówna w necie, autohejt). Tworzą i swoimi własnymi cytatami podpisują zdjęcia. Dobrze, że nie wszystkie myślą o śmierci przez podcinanie żył, bo nie miałabym wtedy tak wielkiej frajdy z czytania tego. Nie lubię nabijać się ze śmierci, nawet tej najgłupszej.
Podstawówka na facebook'u jest nielegalnie, bo kończy się szkołę podstawową w wieku 12 lat, a fejs jest od 13. Bardzo lubię patrzeć na ich "imiona i nazwiska" wpisane "WiElKiMi lIteRQQami" między emotikonami.
"Natusia Iksińska Kicia."
"Asiulka Zetkowska ♥ xd"
Wymyślone przykłady.
Macie takich znajomych? Który typ Was najbardziej bawi?
Przy okazji reklama, choć i tak mało z Was mnie czyta: sloiczeknutelli.blogspot.com
BLOG MOJEJ KOLEŻANKI, JEDNEJ Z LEPSZYCH FASHION BLOGGER, JAKIE CZYTAŁAM !:)
Obserwujcie, komentujcie i piszcie na adres mailowy: menayahxc@gmail.com, czekam na Wasze opinie co do poruszanych tematów. Możecie również zaprosić mnie do siebie w komentarzu, choć tak właściwie, to każdy to robi bez zapowiedzi.
Podoba Wam się mój powrót?